|
Pewnego dnia............hmm kiedy to było??? Już sobie przypominam w kwietniu 2002 zamieszkaliśmy w naszym nowym mieszkanku i powoli z dnia na dzień zaczęliśmy tęsknić za naszą wspaniałą Zuzią (sierotka z olsztyńskiego schroniska - kundelek rasy właściwej, czyli posokowiec bawarski maści czerwień jelenia rzecz jasna!!!), która została z mamą i babcią.
A ponieważ zawsze w naszych domach były zwierzęta (od rybek, poprzez papużki, świnki morskie, żółwie, koliberki, psy, kota Barnabę po króliki na działeczce) to nie było wyjścia jak poszukać kolejnego małego pieszczoszka :) Decyzja, że tym razem nie będzie to kolejna sierotka psia ze schroniska, była podjęta dość szybko. Szczera odpowiedź na pytanie jak to się stało, że mamy Xarę jest taka: że górę wzięło lenistwo i rozsądek. Wracając z pracy o różnych porach dnia nie można naszym zdaniem narażać pupila na męczarnie i wyczekiwanie przez niego na upragniony spacer. Skoro zapadła decyzja o kotku to przystąpiliśmy do jej realizacji. Wszystko, co wydarzyło się w ciągu następnych kilku tygodni wspominamy jak jeden wielki zbieg okoliczności. Najpierw z przyjaciółmi z Warszawy odwiedziliśmy ich znajomych w Olsztynie i co się u nich plątało po mieszkaniu??? Oczywiście piękna kotka rasy brytyjskiej o imieniu Vesta. Nie do opisania było jej mięciutkie futerko i to wspaniałe ?miau", które często powtarzała ocierając się o nasze nogi. Niestety nie udało nam się jej odbić :( Po powrocie do domku przeszukaliśmy Internet i znaleźliśmy :)) stronę ze zdjęciami kotki rasy rosyjskiej niebieskiej. I jak to niektórzy powiadają strzała trafiła celnie, bo od razu zdecydowaliśmy się na taką małą istotkę. Po kilku rozmowach z przesympatycznymi Paniami z różnych hodowli trafiliśmy do Państwa Bisiak i ich hodowli Blue-Bis*PL. Okazało się, że kupienie jedynej kotki z ówczesnego miotu wcale nie jest takie łatwe i proste. Trzeba odpowiedzieć na dziesiątki pytań, by wzbudzić zaufanie drugiej strony. Jest to oczywiście zupełnie zrozumiałe, w końcu my również nie oddalibyśmy członka rodziny w niesprawdzone ręce. Ale po kilku kolejnych rozmowach zostaliśmy zaproszeni na spotkanie. Droga z Olsztyna do Warszawy była strasznie długa ........długa...... i długa. Ciągnęła się okrutnie a temat w samochodzie był oczywiście jeden - Kicia. Nie zapomnimy wrażenia, jakiego doznaliśmy ujrzawszy te piękne, dostojne, cudowne koty. Zresztą nie tylko rasy rosyjskiej niebieskiej. Państwo Bisiak mają również wspaniałe koty rasy norweskiej leśnej (te to dopiero rozrabiają, a najbardziej niejaki Bin Laden - wszędzie było go pełno). Mieliśmy to szczęście, że udało nam się poznać również rodziców Xary i jednego z jej braci (na pierwszy rzut oka nie do odróżnienia dla takich laików, jakimi ówcześnie byliśmy). Tato Xary to dostojny kocur DK*Malevitch Lavender LAD, który zdobył tytuł European Championa, a mama to Rapsodia Blue-Bis*PL z tytułem International Champion. Nie pozostaje nam nic innego jak dorównać rodzicom Xary, by w przyszłości również jej kocięta mogły poszczycić się tak wspaniałymi rodzicami.
I tak oto Xara trafiła do nas. Jeśli ten tekst kogoś jeszcze interesuje i wytrwał czytając nasze wspomnienia to na koniec kilka fajnych opowieści z życia Xary opisującej dla zainteresowanych kupnem kotka tej rasy i jej cechy charakterystyczne: na pierwsze kroki XARY po powrocie z Warszawy i otworzeniu klateczki (przez nas nazywanej UFO) czekaliśmy prawie 40 minut. I na nic zdały się nawoływania, zachęcania różnymi myszkami i piłeczkami. Po prostu była mocno wystraszona. A gdy w końcu ku naszej radości wyszła to pierwsze kroki skierowała... pod wannę. Dość szybko nauczyliśmy się zasłaniać wszystkie dziury, w które ona wchodzi.
Ulubiona zabawka: zielona myszka z kulką, już bez ogonka :) oraz maskotka Telekomunikacji z oczkami i ogonkiem.
Xara uwielbia jeść ryby (nie byle jakie tylko złowione przez tatę w jeziorach i rzekach). O dziwo podobnie jak my najbardziej lubi okonki (nie surowe, muszą być wcześniej zaparzone gorąca wodą). Xara ma smak i wymagania!!! Codziennie rano wita nas ?miau" a następnie podchodzi do karmy Hill's i ociera o nią pyszczkiem na znak, że chce jeść. Przez pewien czas nabierała nas oboje i wyłudzała podwójne śniadanie :) Spryciara. Po powrocie z pracy czeka na nas na chodniczku w przedpokoju, po czym zaczyna się wyciągać, szorować pazurami po chodniku i mruczeć.  Zawsze nas pilnuje. Musi wiedzieć, gdzie jesteśmy i co robimy. Problem jest wtedy, gdy oboje jesteśmy w różnych pokojach. Ale i na to ma rozwiązanie. Czeka i obserwuje w przedpokoju na wspomnianym wcześniej chodniczku obserwując oba pokoje naraz. Uwielbia czystą kuwetę. Gdy tylko zostanie ona wyczyszczona to nie minie chwila jak podchodzi, poszura i zrobi co trzeba od nowa :). Czasami to jej szuranie i zagrzebywanie trwa nawet do 5 minut i śmieszy nas potwornie. Nie lubi czesania, za to bez problemów daje sobie obciąć pazurki i czyścić uszka. Jest grzeczna, kochana i nie sprawia najmniejszych kłopotów. Czasami tylko przypomina się jej jak to fajnie jest wspinać się po firankach i szaleć po domu z prędkością rakiety. Uczestniczy w życiu domowym. Jest zawsze tam, gdzie dzieje się coś ważnego: zmywanie, pranie, gotowanie, naprawa sprzętu, wycinanie i wkręcanie śrubek itd. Ale najważniejsze jest codzienne leniuszkowanie. Minimum 8 godzin w najróżniejszych pozycjach i miejscach. Ulubione miejsca: za drukarką, monitorem od komputera i na wystawowej poduszeczce pod kaloryferem w sypialni. Ostatnia jej pasja: obserwacje ptaszków za oknem w kuchni, gdzie specjalnie ku jej radości wywieszona została słoninka dla sikorek.
txt: Anetka i Xara
|